Spis treści


EDYTORIAL

„Ksiądz Sadzik bywał obecny, jako lektura. Czytałem z ciekawością jego Esthétique de Martin Heidegger przeplatając St. Simonem” – notował w roku 1965 w swoim dzienniku Witold Gombrowicz. W styczniu 1971 – w jednym ze swoich listów do Janiny i Czesława Miłoszów – Leszek Kołakowski wspominał swoją dysputę z Sadzikiem na temat oświadczenia papieża Pawła VI o istnieniu diabła. Proponując w roku 1976 napisanie przedmowy Czesław Miłosz nie miał pewności, czy Józef Sadzik – jak to odnotował w liście do Jerzego Giedroycia z 12 października 1976 roku – „zdobędzie się na napisanie «heideggerowskiej» przedmowy” do jego książki. Bardzo mu na tym zależało, tak jak później zależało mu na współpracy przy tłumaczeniu biblijnych ksiąg. 1 lipca 1977 roku kardynał Karol Wojtyła, występując w sali Centre du Dialogue, wspominał wspólny namysł nad odpowiednią teologią i różnicę zdań z Sadzikiem na temat tego, co jest możliwe do odbioru dla paryskich słuchaczy. Teksty Sadzika były inspiracją dla Zbigniewa Herberta, Sławomira Mrożka czy Konstantego Jeleńskiego, o czym wspominali w swoich listach i tekstach. „Pamiętam, kiedy odkryłam teorię Bachtina, jego bardzo to zainteresowało. Polecił mi wtedy Bubera, którego nie znałam, oraz Wahrheit und Methode Hansa Georga Gadamera. Rozmowy z Józkiem były zawsze inspirujące” – wspominała po latach Olga Scherer. Piotr Kłoczowski – kurator wielu wystaw, propagator dzieł Józefa Czapskiego i Jana Lebensteina, edytor i humanista – stwierdził kilka lat temu, że „jest jednym z tych ludzi z Polski, którzy – dużo wcześniej, jeszcze przed Tischnerem, przed Krzysztofem Michalskim, przed Cezarym Wodzińskim – mają bliski, bezpośredni kontakt z tą ważną postacią i filozofii XX wieku, jeśli nie najważniejszą”, jaką był autor Bycia i czasu. Nie miał też wątpliwości, że pozostawił on po sobie „wybitne teksty, do których należy wracać”. Miał na myśli przedmowy do tłumaczonych przez Czesława Miłosza Psalmów oraz do Księgi Hioba. Ale dorobek Sadzika jest znacznie szerszy i czeka na lepsze poznanie i wnikliwą analizę.
Olga Scherer na zakończenie swoich wspomnień o Sadziku przywołała jego słowa, że „świat jest źle zrobiony!”, bo gdy w szpitalu, w którym się znalazł się w 1979 roku podczas pielgrzymki Jana Pawła II, pojawił się specjalny papieski wysłannik, wszyscy zaczęli „kłaniać się w pas”. To, z czego inni byliby dumni, on przyjął ze smutkiem, bo nie chciał być dowartościowywany „poprzez zewnętrzne okoliczności”, lecz pragnął wspólnie poszukiwać tego, co „wartościowe, najwartościowsze” w wielu pokrewnych dziedzinach i na wielu płaszczyznach, ostatecznie odnosząc się do tej według niego najważniejszej – teologicznej.
Myśl Sadzika wciąż pozostaje mało znana. „Zewnętrze okoliczności” sprawiły, że nie spotkała się z wystarczającym zainteresowaniem. Sięgnięcie do niej – wieloaspektowa i wielotorowa analiza – to nie tylko zapełnienie wielu białych plam, lecz impuls, szansa do kolejnych odkryć.
Prawdziwą, przysłowiową kopalnią wiedzy – zdaniem wielu osób – będzie dodatkowo dotarcie do korespondencji Sadzika. I tak jak czyta się i bada zapiski czy listy Simone Weil, Edyty Stein, Martina Bubera, Jana XXIII i wielu innych, tak warty jest zbadania prawdziwy dialog prowadzony przez Sadzika z wieloma artystami, pisarzami, filozofami i teologami, na temat:
– obecności Boga w świecie,
– dobra, piękna, prawdy i ich znaczenia,
– zła i cierpienia,
– znaczenia historii,
– znaczenia słowa i jego zastosowania, odniesienia do życia i wiary,
– dialogu człowieka z Bogiem,
– eschatologicznego wymiaru istnienia,
– budowania teologicznego oglądu rzeczywistości, tak ludzkiej, ziemskiej, jak i nadprzyrodzonej.
„Nie umiem wyrazić bólu i żalu: jest to nie tylko dla Stowarzyszenia Pallotynów, ale dla całej Polski ogromna strata. […] Ksiądz Józef był mi bardzo bliski. Ceniłam go niezmiernie za tak rzadką dziś odwagę, wierność w przyjaźni i serce otwarte” – pisała 31 sierpnia 1980 roku, kilka dni po nagłej śmierci założyciela wydawnictwa i ośrodka odczytowo-dyskusyjnego w Paryżu wieloletnia jego współpracowniczka, a w połowie lat sześćdziesiątych XX wieku pośredniczka i zwolenniczka wydania po francusku Miłości i odpowiedzialności Karola Wojtyły, Maria Winowska. Przez całe życie Józefa Sadzika otwartość serca, na co nie brakuje dowodów, szła w parze z wyjątkową, rzadko spotykaną otwartością umysłu.

(listopad 2014 roku)

* * *

Nie udało się, niestety, przekonać ministerialnej komisji do projektu dotyczącego Sadzikowej spuścizny. Mimo że został uznany za „wniosek niezwykle ważny dla polskiej kultury”, na przeszkodzie stanęło powiązanie kultury z teologią. Na książkę, jakiej pomysłodawcą był Krzysztof Czyżewski, kierujący ośrodkiem w Krasnogrudzie, a dotyczącą współpracy Czesława Miłosza z księdzem Sadzikiem, również zabrakło funduszy. Szczęśliwie część materiału zebrana w 2014 roku i przygotowana do druku w Paryżu znalazła się – dzięki wsparciu Jana Sochonia i Jacka Grzybowskiego – w siódmym tomie „Studiów z filozofii Boga, religii i człowieka”. Ukazał się on pod koniec 2016 roku. Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego opublikowało blok tekstów, zatytułowany Józefa Sadzika filozofia znaków czasu, liczący 230 stron, zawierający materiały wydobyte z pallotyńskich archiwów w Polsce i we Francji oraz z takich periodyków jak paryska „Nasza Rodzina”, warszawskie „Konteksty” i „Więź”. Oprócz księdza Sochonia swoimi przemyśleniami na temat dokonań Sadzika i Miłosza podzielili się Piotr Roszak i Zofia Zarębianka. Swój udział w przedsięwzięciu miało „Recogito”, które od lat stara się wydobywać na światło dzienne wszystko to, co związane z założycielem wydawnictwa i Centre du Dialogue.

* * *

Swego czasu Kazimierz Brandys nazwał Sadzika pięknym człowiekiem „o głębokiej kulturze, tej najgłębszej, jaką rodzi inteligencja połączona z dobrocią”. Cieszyć się wypada, że możliwe stało się uczynienie następnego małego kroku i zaprezentowanie kolejnych tekstów człowieka, któremu zależało na kulturze głębokiej, najgłębszej, często niedocenianej, wypieranej przez zwykłą rozrywkę, a przecież niezbędnej. Przepraszając za opóźnienie zapraszam do lektury 81. numeru „Recogito” i wyrażam nadzieję, że staną się przyczynkiem do własnych przemyśleń, choćby na temat „sensu i celu” dzieła sztuki, czasu Merowingów czy różnych przejawów „wiary w kulturę”, również takiej, która nie wstydzi się swoich powiązań z teologią.

Marek Wittbrot

 Paryż, 25 stycznia 2017 roku


Na zdjęciu:
Marek Wittbrot
Fot. Bożena
Pierzycka

 

 

Archiwum

E-mail
 recogito@pologne.net

www.recogito.l.pl

Recogito@
www.recogito.eu

 

© Recogito, Rafaliga